kwietnia 15, 2019

Zupełnie normalna rodzina - M.T. Edvardsson

Adam, Urlika i Stella tworzą zupełnie normalną szwedzką rodzinę. On jest pastorem w niewielkim mieście Lund, ona robi karierę jako prawniczka. Wspólnie wychowują dziewiętnastoletnią Stellę i wiodą szczęśliwe, spełnione życie. Pewnego dnia jeden telefon obraca to wszystko w pył. Stella zostaje aresztowana i oskarżona o zamordowanie młodego mężczyzny. Dowody świadczą przeciwko niej, jednak rodzice nie wierzą w winę córki i robią co tylko w ich mocy, by Stella nie została skazana.

Powieść zaczyna się dosyć spokojnie, lecz intrygująco. Strona za stroną odkrywając historię z pozoru normalnej rodziny, jesteśmy wciągani w fabułę. Opisane wydarzenia poznajemy aż z trzech perspektyw - ojca, córki i matki. Przy każdej z nich autor zastosował narrację pierwszoosobową, co uważam za niezwykle udany zabieg. Styl Edvardssona jest bardzo lekki i barwny. Emocje i przeżycia bohaterów zostały opisane w sposób realistyczny i pobudzający wyobraźnię czytelnika. Choć momentami powieść wpada w nieco obyczajowe tony, nie powodują one znużenia. Wręcz przeciwnie - podtrzymują nieco tajemniczą aurę powieści i tworzą perfekcyjnie zaplanowaną otoczkę dla głównego wątku. 

Sprawa morderstwa od początku wydaje się mało skomplikowana - mamy potencjalną sprawczynię, dowody i świadków, jednak im głębiej kopiemy, tym więcej elementów układanki, zamiast wskakiwać na swoje miejsce, gubi się gdzieś w odmętach całej historii. Autor prowadzi bardzo sprytną grę z czytelnikiem - zdradza wiele, a mimo wszystko nadal nie odwraca najważniejszej karty, tym samym utrzymując niepewność i ekscytację. To prosta, lecz bardzo dobrze skrojona opowieść, zawierająca elementy czyniące ją praktycznie nieodkładalną. To jedna z tych historii, od których ciężko się oderwać na rzecz innych obowiązków, i która zostaje z nami po przeczytaniu.

Choć to powieść o morderstwie, nie ono jest tutaj najważniejsze. Autor skupia naszą uwagę na relacjach między bohaterami i odczuwanych przez nich emocjach. Otwiera przed nami ich umysły i wywleka na światło dzienne skrywaną do tej pory prawdę. W mistrzowski sposób przedstawia jak zawiłe i pełne sekretów mogą być rodzinne relacje i pokazuje, jak jedna rysa na idealnej rodzinnej fasadzie, może w prosty sposób doprowadzić do powstania kolejnych. Na szczególną uwagę zasługują też portrety psychologiczne bohaterów. Edvardsson doskonale przedstawił wewnętrzne rozterki członków rodziny, skupił się na motywach i zasadach kształtujących ich charaktery.

Zupełnie normalna rodzina to spokojny i angażujący thriller psychologiczny, którego fundamentem są popełnione morderstwo i skomplikowane relacje, nabierające większego znaczenia w obliczu rodzinnej tragedii. Jeśli nie straszny Wam brak dynamicznej akcji i nieco spokojne tempo, to koniecznie powinniście się z nią zapoznać.

Tytuł: "Zupełnie normalna rodzina"
Tytuł oryginalny: En helt vanlig familj
Autor: M.T. Edvardsson
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data premiery: 15.04.2019

Za możliwość przeczytania tego tytułu dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.


kwietnia 09, 2019

Pacjentka - Alex Michaelides

   Wydaje się, że Alicia Berenson wiedzie szczęśliwe życie. Robi karierę jako malarka, a jej mąż Gabriel to znany fotograf mody. Są dobraną, kochającą się parą, jednak pewnego dnia dzieje się coś, co niweczy harmonię związku. Alicja zabija Gabriela, oddając pięć strzałów w głowę. Od tamtej pory nie wypowiada ani słowa, a sąd skazuje ją na pobyt w szpitalu psychiatrycznym o podwyższonym rygorze. Sześć lat później Theo Faber - psychoterapeuta zafascynowany historią Alicii, otrzymuje posadę w The Grove. Ma przekonanie, że jako jedyny potrafi dotrzeć do kobiety, by zdobyć odpowiedzi na nurtujące pytania i jest gotów dokonać tego za wszelką cenę.

   Pierwsze strony Pacjentki są mocno intrygujące. Akcja leniwie toczy się do przodu, dając nam możliwość rozeznania się w opisanej historii i bliższego poznania bohaterów. Autor stopniowo buduje napięcie, tworząc klimatyczną i wciągającą opowieść, którą naprawdę ciężko odłożyć na bok. Moja ciekawość i niepewność rosły z każdą przekładaną stroną, a prosty język i lekkie pióro Michaelidesa złożyły się na naprawdę przyjemną lekturę, do której chętnie wracałam. Opisaną historię przedstawiono poprzez narrację pierwszoosobową z punktu widzenia Theo i urozmaicono ją o wstawki z pamiętnika prowadzonego przez Alicię, co uważam za bardzo udany zabieg. Na początku główny bohater wzbudzał we mnie mieszane uczucia, ale ostatecznie jego mrok i rozchwianie przekonały mnie, że doskonale pasuje do tej psychologicznej układanki.

   Po przeczytaniu książki poczułam się... oszukana. Autorowi udało się odwrócić moją uwagę, zmanipulować i niezauważalnie przesunąć wydarzenia na inne tory. Nie mogę powiedzieć, że nie zostałam zaskoczona, lecz nie mogę też jednoznacznie stwierdzić, że to zaskoczenie, na jakie liczyłam. Owszem - zwrot akcji był nagły i niespodziewany, ale ostatecznie poczułam delikatny niedosyt i do tej pory nie potrafię określić, czego tak naprawdę zabrakło.

   Przyznam, że sięgając po książkę, liczyłam na troszkę większe zaangażowanie autora w opisanie procesu terapii Alicii, jednak ten temat został potraktowany troszkę po macoszemu. Więcej dzieje się dookoła terapeuty niż samej pacjentki, jednak nadal pozostaje ona w głównym elementem zaczepienia thrillera. Nie znam dokładnych zasad, jakimi rządzą się szpitale psychiatryczne, ale znalazłam kilka sytuacji, które wydawały mi się mocno naciągane i nierealne w rzeczywistości. Mam jednak świadomość, że to tylko fikcja i pisarz mógł skorzystać z jej plastyczności. Choć Pacjentkę czytało mi się naprawdę dobrze i uważam, że to chwytliwa historia, odniosłam wrażenie, że Michaelides za bardzo skupił się na sprytnym zakończeniu, pomijając wszystko to, co do niego prowadzi. W efekcie otrzymaliśmy przyjemny thriller z niespodziewanym zwrotem akcji, ale potencjał nie został w pełni wykorzystany.

   Jestem przekonana, że to tytuł, który zaskoczy i zaspokoi potrzeby wielu czytelników. Wierzę też, że każdy odnajdzie w nim coś dla siebie. Ja, ostatecznie, jestem zadowolona z lektury i nie żałuję poświęconego na nią czasu. Uważam jednak, że Pacjentka zyskała większą popularność, niż rzeczywiście na to zasługuje.

Tytuł: "Pacjentka"
Tytuł oryginalny: The Silent Patient
Autor: Alex Michaelides
Wydawnictwo: WAB
Data premiery: 13.03.2019

Za możliwość przeczytania tego tytułu dziękuję Wydawnictwu WAB.


kwietnia 02, 2019

To, co zostaje - Tim Weaver


   David Raker specjalizuje się w poszukiwaniu zaginionych osób i ma na swoim koncie wiele szczęśliwie rozwiązanych spraw. Pewnego dnia z prośbą o pomoc zwraca się do niego Colm Healey - były policjant, z którym łączy go bardzo trudna i skomplikowana relacja. Sprawa, którą ma się zająć dotyczy brutalnie zamordowanej rodziny - bliźniaczek: Abigail i April oraz ich matki Gail Clark. Healy ma wyraźną obsesję na punkcie tego śledztwa, co zrujnowało jego karierę i życie osobiste. Kiedy wspólnymi siłami postanawiają wznowić poszukiwania mordercy, szybko okazuje się, że to jedna z tych spraw, które nie uznają kompromisów, a za dojście do prawdy przyjdzie im zapłacić najwyższą cenę.

   Wydarzenia opisane w powieści poznajemy głównie z perspektywy Davida Rakera poprzez narrację pierwszoosobową, co bardzo mi się podobało - lubię mieć bezpośredni wgląd w myśli bohaterów, a Weaver doskonale poradził sobie z tym sposobem opowiadania. To thriller-kryminał posiadający wiele warstw, a czytając, stopniowo zrywamy każdą z nich, strona za stroną zbliżając się do rozwiązania. Akcja już od początku przyciąga uwagę czytelnika i poza małymi wyjątkami, utrzymuje ją do końca. Kolejnym atutem jest David - bohater z krwi i kości, skrojony bardzo precyzyjnie i wiarygodnie. Dokładając do tego naturalne dialogi, lekki styl autora i warsztat pisarski na wysokim poziomie, otrzymujemy kawał dobrego, wyważonego kryminału, który powinien zadowolić nawet bardzo wymagających czytelników.

   Muszę zaznaczyć, że poprzedni tom podobał mi się bardziej. Odniosłam wrażenie, że autor zbyt drobiazgowo podszedł do sprawy opisanej w To, co zostaje. Skupił się na szczegółach, rozpisał i poprowadził rozwinięcie akcji dość spokojnie, co nagromadziło kilka nużących momentów i odepchnęło główny wątek na drugi plan. Trzeba jednak przyznać, że Weaver ma smykałkę do budowania niepowtarzalnego i tajemniczego klimatu w opisywanych historiach, co udowodnił zarówno przy poprzedniej, jak i najnowszej książce. I tym razem stworzył skomplikowaną zagadkę, pełną ślepych uliczek i niejasności, utrzymując niepewność i napięcie aż do samego końca. Zaserwował nam do bólu zawiłą i angażującą historię, której nie sposób przewidzieć, a kiedy już wydawało się, że rozwiązane jest na wyciągnięcie ręki, następował zwrot obracający w pył naszą skrupulatnie ułożoną teorię. 

   To, co zostaje to jedna z tych książek, w której dążenie do prawdy, szczególnie przy samym zakończeniu, to emocjonalny rollercoaster. Autor umiejętnie wprowadzał w maliny i tak sprytnie obalał przypuszczenia, że niejednokrotnie przyprawiał mnie o frustrację. W pewnym momencie odczułam czytelniczą niemoc, nie miałam pojęcia jakie wydarzenia kryją się za zabójstwem rodziny. Wtedy po prostu wsiadłam w kolejkę zdarzeń sponsorowaną przez Weavera i pozwoliłam poprowadzić się przez śledztwo. I to był naprawdę dobry wybór.

Tytuł: "To, co zostaje"
Tytuł oryginalny: What Remains
Seria: David Raker, tom 6.
Autor: Tim Weaver
Wydawnictwo: Albatros
Data premiery: 20.03.2019

Za możliwość przeczytania tego tytułu dziękuję Wydawnictwu Albatros.