listopada 20, 2018

Będzie bolało - Adam Kay

   Praca lekarza zawsze wydawała mi się fascynująca, lecz moje wyobrażenie o niej było zupełnie inne niż realia, które przedstawił Adam Kay. To książka, która otwiera oczy, opisując brutalną rzeczywistość w lekko ironiczny sposób. Słodko-gorzka opowieść, która zmusza do uśmiechu nawet w tych tragicznych i nieprzyjemnych sytuacjach.

   Będzie bolało to zapiski lekarza z Wielkiej Brytani, z którym przechodzimy zarówno przez zabawne, jak i bolesne doświadczenia pracy lekarza. Autor porusza wiele ważnych tematów począwszy od wynagrodzeń nieadekwatnych do trudu i wymiaru pracy aż po codzienne sytuacje, z którymi mają do czynienia lekarze – walka o zdrowie pacjentów czy kontakt z śmiercią. Kay wywleka na światło dzienne całą prawdę o publicznej służbie zdrowia i pozwala czytelnikowi zmierzyć się z nią na własny sposób. W swoich wyznaniach jest szczery i prawdziwy, co da się wyczuć już od samych słów wstępu.
Nie jestem kimś, kto powie wam, jak radzić sobie z żalem i smutkiem- i nie o tym jest ta książka. To po prostu opis przeżyć lekarza, jednego z wielu, dający pewne wyobrażenie o tym, jak naprawdę wygląda ta praca.
   Adam Kay pisze w sposób bardzo lekki, i zwięzły. Dodatkowo to forma dziennika, co składa się na szybką i przyjemną lekturę, a każdy opisany dzień to krótka i zabawna, pouczająca lub poruszająca historia. Słownictwo jest proste i zrozumiałe dla każdego, a trudniejsze słowa, zwroty i opisy zabiegów medycznych są dokładnie wyjaśnione w przypisach. Bardzo podobało mi się to, że autor nie opisał siebie jako nieomylnego lekarza specjalistę, a normalnego człowieka, który także popełnia błędy i ponosi ich konsekwencje. My, pacjenci, często zapominamy o tym, że lekarz to też człowiek, który ma prawo do zwykłych, ludzkich uczuć i często nie dostrzegamy tej drugiej strony medalu, za którą jest ukryty. Będzie bolało dowodzi, że praca lekarza to trudny i wymagający zawód, często pełen poświęceń i przedkładania dobra pacjentów nad prywatne sprawy. Nadprogramowe dyżury i ponadwymiarowy czas pracy, nie dziwi nikogo związanego z medycyną i jest, dla brytyjskich lekarzy, na porządku dziennym. 

  Książka zrobiła na mnie niemałe wrażenie, to zdecydowanie tytuł wart uwagi i jestem pewna, że odczaruje nieco wizerunek lekarzy - tak często obwinianych i niedocenianych. To swego rodzaju apel o przyjrzenie się ich sprawie i prośba o poparcie, którego tak często im brakuje.

Tytuł: "Będzie bolało"
Autor: Adam Kay
Wydawnictwo: Insignis
Data premiery: 06.06.2018

listopada 05, 2018

'Wszystkie nasze obietnice' - Colleen Hoover [przedpremierowo]


Tytuł: "Wszystkie nasze obietnice"
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Data premiery: 14.11.2018

   Miłość to uczucie, które często wystawia nas na próby. Jak wiemy, w związku dwojga ludzi nie zawsze jest cukierkowo, kolorowo i pięknie. Są gorsze dni, są wątpliwości i kłótnie, a ludzkie wyobrażenia często mijają się z rzeczywistością, co może prowadzić do rozczarowania, wypalenia, a nawet rozpadu. 

  Quinn i Graham - para, która poznała się w bolesnym momencie życia, kilka lat później jest już małżeństwem. W ich codzienność wkradają się kolejne bolesne doświadczenia, a marzenia o wspólnej, szczęśliwej przyszłości wraz z upływem czasu wydają się nierealne do spełnienia. Rutyna, rozczarowanie i złość oddalają od siebie zakochanych, doprowadzają do kryzysu w związku, a szczęście zdaje się omijać ich szerokim łukiem. Czy mimo bólu, cierpienia i wzajemnej niechęci uda im się uratować małżeństwo?

   Nigdy nie miałam do czynienia z autorką, która potrafiłaby tak pięknie i prawdziwie, jak Colleen Hoover, pisać o emocjach. Robi to w sposób lekki i subtelny, jednocześnie wywołując masę sprzecznych uczuć, które zżerają nas od środka. Autorka wie jak rozedrzeć serce czytelnika, wie też jak poskładać je na nowo, by za chwilę znów wywołać emocjonalną burzę. Pisze szczerze, autentycznie i choć czasem opisywane wydarzenia mogą wydawać się nieco lukrowane, nie można zarzucić jej ubarwiania rzeczywistości, bo poruszane tematy są jak najbardziej realne i ważne.

W ciągu czterech i pół miliarda lat na świecie wydarzyło się tak dużo, że trudno uwierzyć, że jakiegoś Boga mógłbym obchodzić ja albo moje problemy. Ale ostatnio doszedłem do wniosku, że nie da się inaczej wyjaśnić faktu, że ja i ty trafiliśmy na tę samą planetę, należymy do tego samego gatunku, żyjemy w tym samym stuleciu i byliśmy w tym samym stanie, w tym samym mieście, na tym samym korytarzu, pod tymi samymi drzwiami z tego samego powodu, dokładnie w tym samym czasie. Gdyby Bóg we mnie nie wierzył, musiałbym uznać, że pojawiłaś się w moim życiu przez przypadek. A to nie mieści mi się w głowie o wiele bardziej niż sam fakt istnienia siły wyższej.
   Zamkniętą na kartach powieści historię poznajemy oczami Quinn, poprzez narrację pierwszoosobową, jednak z dwóch perspektyw czasowych - podzielonych na "wtedy" i "teraz". Nie mamy wglądu w stanowisko Grahama i prawie przez całą historię nie znamy jego uczuć i pobudek, jednak Hoover znalazła świetny sposób, by otworzyć przed czytelnikami jego umysł i bardzo naturalnie wplotła go w powieść. Muszę przyznać, że mimo tematyki fabuła niesamowicie mnie porwała - dosłownie nie mogłam odkleić się od książki, a wszystkie wzloty i upadki przeżywałam razem z bohaterami tak intensywnie, jakby historia dotyczyła mnie osobiście. Bardzo podobały mi się dialogi między głównymi bohaterami, a także liczne retrospekcje, które nie tylko dodały głębi, ale też wpłynęły na wydźwięk lektury.

   Wszystkie nasze obietnice porusza trudny i niejako wrażliwy temat. To książka, która pokazuje jak łatwo myśl o marzeniach może przeistoczyć się lawinę bólu i rozczarowań, a niepowodzenia, zamiast zbliżać, oddalają bliskie sobie osoby. To dowód na to, że szczerość i odważne wyrażanie uczuć powinno być fundamentem każdego związku, a duszenie w sobie emocji nie daje żadnego pożytku. Przede wszystkim - to także piekielnie bolesna opowieść z przesłaniem, ukazująca nie tylko te łatwe, lecz głównie trudne momenty wspólnego życia, które kreują wzajemne uczucia i są dla nich wielką próbą. Nie da się przejść obojętnie obok takiej ilości emocji i myślę, że każdy kto sięgnie po tę książkę, znajdzie w niej coś, co poruszy nawet najgłębiej ukryte struny jego wrażliwości.

Za możliwość przeczytania tego tytułu serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.

Magda

października 31, 2018

'Z każdym oddechem' - Nicholas Sparks


Tytuł: "Z każdym oddechem"
Autor: Nicholas Sparks
Wydawnictwo: Albatros
Data premiery: 17.10.2018


   Książki Nicholasa Sparksa towarzyszą mi od kilku dobrych lat - to jeden autorów, którego bez wahania zawsze określałam mianem ulubionego. Kiedy zobaczyłam najnowszą książkę w zapowiedziach wydawniczych, nie mogłam doczekać się dnia, w którym wezmę ją w swoje ręce i zacznę czytać. Spodziewałam się wzruszającej i pochłaniającej miłosnej historii, jak zwykle to miało miejsce w przypadku tego autora. Czy było tak i tym razem?

   Rok 1990, Karolina Północna. Hope przyjeżdża do Sunset Beach, by spędzić tydzień w wakacyjnym domku jej rodziców przed ślubem najlepszej przyjaciółki. W tym samym czasie, tuż obok, zatrzymuje się Tru - przewodnik safari, który po raz pierwszy ma spotkać się ze swoim biologicznym ojcem. Ona przeżywa kryzys w sześcioletnim związku, on nie spodziewa się, że jest jeszcze w stanie pokochać inną kobietę. Kiedy los niespodziewanie stawia tę dwójkę na wspólnej drodze, ich życie zmienia się nieodwracalnie.

   Pióro Nicholasa Sparksa jest lekkie, barwne i emocjonalne. Potrafi on jednym zdaniem dokładnie opisać uczucia i oddać emocje towarzyszące bohaterom, ale też dobrze wie, jak nadać fabule bardziej melancholijnej nuty, wplatając w nią długie, szczegółowe opisy. Nie boi się zapewniać czytelnikom emocjonalnych wzlotów i upadków, a do każdej historii miłosnej dodaje magii, tak, by bez względu na perspektywę, wydawała się wyjątkową i niepowtarzalną. W Z każdym oddechem autor zastosował te same zabiegi - stworzył piękną opowieść o miłości, nadziei i stracie. Wykreował ciekawych bohaterów - szczególnie jeśli chodzi o Tru, z którym zabiera nas w piękną i malowniczą podróż do Zimbabwe. Starał się, to widać, wprowadzić coś innego by zaskoczyć czytelnika, dostarczyć mu nowych wrażeń, jednak moim zdaniem, nie do końca mu się to udało. 
- Liść ma w sobie coś wspaniałego - powiedział. - Mówi człowiekowi, żeby żył jak najlepiej i jak najdłużej, do czasu, gdy trzeba będzie odpuścić i pozwolić sobie na to, by odfrunąć z gracją. 
   Przewracając stronę za stroną czułam rozczarowanie, złość i żal do autora. Owszem, to ciekawa, wzruszająca i wręcz bajkowa historia, jednak została opowiedziana w sposób, który totalnie mi nie przypasował - zbyt szybko, naiwnie i sztampowo. Zabrakło mi prawdziwej, szczerej i głębokiej relacji między Tru i Hope. Momentami zatrzymywałam się w połowie rozdziału, zastanawiając dlaczego pisarz postanowił poprowadzić fabułę w taki, a nie inny sposób. Miał przecież tyle okazji, by zmienić kierunek tej historii i nadać jej mniej przewidywalny bieg! Nie zrozumcie mnie źle - uwielbiam wszystkie książki Sparksa, jestem jego wierną fanką, ale między mną, a najnowszą książką nie zaiskrzyło tak, jakbym chciała. Nie tak, jak iskrzyło przy poprzednich. 

   Przez długi czas zbierałam się w sobie, by podzielić się z Wami moją opinią. Do teraz nie potrafię konkretnie zebrać myśli, by zawrzeć tu wszystko, co chciałabym przekazać. Nie mogę wyzbyć się wrażenia, że tym razem film nakręcony na podstawie książki, podobałby mi się bardziej niż literacki pierwowzór i uwierzcie mi - piszę to z bólem serca. Mimo wszystko, Z każdym oddechem, jak wszystkie powieści autora, niesie za sobą piękne przesłanie. Niesie wiarę i nadzieję, których tak często potrzeba nam w życiu. Tytuł ten jest dobrą odskocznią - lekturą idealną na jesienne popołudnie, jednak na pewno nie jest jedną z lepszych książek autora.


Za możliwość przeczytania tego tytułu dziękuję Wydawnictwu Albatros.

Magda