czerwca 17, 2019

Współlokatorzy - Beth O'Leary

Jedno mieszkanie, jedno łóżko i dwoje zagubionych, obcych sobie ludzi. 


  Tiffy Moore po rozstaniu z chłopakiem potrzebuje mieszkania - pilnie i tanio. Leon Twomey ma mieszkanie, ale rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy. Układ, na który się decydują, wydaje się idealny. Leon będzie odsypiał nocki w mieszkaniu, kiedy Tiffy będzie już w pracy, a ona będzie mieć mieszkanie do swojej dyspozycji przez resztę doby i weekendy. W teorii brzmi to nieźle, ale jak sprawdzi się w praktyce? 

   Współlokatorzy to powieść napisana z humorem, dbałością o szczegóły i urokiem, który ciężko opisać - trzeba to po prostu poczuć na własnej skórze, czytając. Autorka pisze bardzo lekko i barwnie, potrafi rozbudzić ciekawość i zaangażować czytelnika w historię już od pierwszych stron, sprytnie utrzymując to wszystko do ostatniej. Barwność, a zarazem zwyczajność bohaterów bardzo mnie urzekły i zaskoczyły. Często zdarza się, że główne postacie są odstraszająco nudne i pozbawione wyrazu - autorce udało się tego uniknąć. Stworzyła charyzmatyczne, wyróżniające się i autentyczne osobowości, co tylko podbiło wartość tej lektury i sprawiło, że stała się jeszcze przyjemniejsza w odbiorze. Na uwagę zasługuje też fakt, że autorka doskonale wyważyła uczucie pojawiające się między Leonem a Tiffy. Zbudowała je stopniowo, bez pośpiechu i nienachalnie.

   Choć to z pozoru bardzo lekka książka, porusza sporo ważnych tematów. Autorka niejednokrotnie zaskakuje, tworząc oryginalną fabułę i postacie, których nie sposób nie lubić. Jak na komedię romantyczną, którą Współlokatorzy niewątpliwie są, jest to dość ambitna lektura. Wywołuje mnóstwo pozytywnych emocji, a nawet zmusza do refleksji. Po przeczytaniu zamknęłam ją z uśmiechem na twarzy i lekkim poczuciem niedosytu - strasznie żałowałam, że to już koniec tej historii. Przywiązałam się do zawiłych losów bohaterów i przyznam, że to jedna z lepszych książek z tego gatunku, jakie dane mi było czytać. To historia, która wciągnęła mnie na dobre i na pewno zostanie w mojej głowie na długo. Choć ostatnio po raz kolejny porzuciłam romantyczne lektury na rzecz thrillerów i kryminałów, ten tytuł przypomniał mi jak bardzo je uwielbiam.

   Powieść otoczona jest niesamowicie ciepłym klimatem, dlatego jestem przekonana, że fani subtelnych i kobiecych historii polubią się z tym tytułem. To bardzo udany debiut brytyjskiej pisarki, który nie bez powodu został tak dobrze przyjęty przez czytelników na całym świecie. Osobiście nie mogę doczekać się kolejnych książek, które wyjdą spod pióra Beth O'Leary i niecierpliwie ich oczekuję.

Tytuł: "Współlokatorzy"
Autor: Beth O'Leary
Wydawnictwo: Albatros
Data premiery: 15.05.2019

Za możliwość przeczytania tego tytułu dziękuję Wydawnictwu Albatros.

maja 22, 2019

Czerń i purpura - Wojciech Dutka

   Milena Zinger pochodzi z szanowanej żydowskiej rodziny prawniczej. Wiedzie beztroskie życie - studiuje, spotyka się ze znajomymi i korzysta z uroków młodości. Kiedy wybucha II wojna światowa, a Żydzi stają się obywatelami gorszej kategorii, życie dziewczyny ulega diametralnej zmianie, a strach i walka o przetrwanie na stałe wkradają się w nową rzeczywistość wszystkich Żydów. Franz Weimert to młody, austriacki esesman, który zamiast walki na froncie, wybrał służbę w obozie Auschwitz. Tam splatają się ich losy.

   Styl Wojciecha Dutki jest prosty, lecz dojrzały, angażujący i przejmujący. Opisuje trudne wydarzenia tak, by czytelnik nie miał problemu z ich odbiorem, jednocześnie zachowując powagę i bezstronność. To, w jaki sposób pisze, w połączeniu z autentycznością wydarzeń, sprawiło, że nie potrafiłam oderwać się od książki. Choć przyznam, że było kilka momentów, przy których musiałam odłożyć ją na moment, by odpocząć i przemyśleć to, co przeczytałam. Nie da się ukryć, że Czerń i purpura była dla mnie lekturą trudną i wymagającą. Podczas czytania towarzyszyło mi wiele sprzecznych emocji sprawiających, że ogromnie przeżywałam opisaną historię. To powieść mocno melancholijna i refleksyjna. Jedna z tych, które zostają w pamięci na długo po przeczytaniu. Już pierwsze strony są mocno intrygujące, a fakt, że jest to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, dodatkowo zaostrzył moją chęć poznania losów bohaterów. 
Franz uważał wówczas, że Żydzi sami są sobie winni i ponoszą słuszną karę za swoje zdradliwe knowania przeciwko Niemcom. Jednak gdyby ktoś go zapytał, co złego uczyniła mu ta dziewczyna, nie umiałby odpowiedzieć. Rasizm czyni ludzi ślepymi. 
   Na uwagę zasługuje sposób wykreowania bohaterów - są wyraziści, niezwykle różnorodni i na pewno nie monotonni. Autor bardzo, ale to bardzo dobrze przedstawił wewnętrzną przemianę Mileny i Franza, a dając nam bezpośredni wgląd w ten proces, pozwolił na przywiązanie się do każdego z nich. Bałam się, że postępująca między nimi relacja zostanie opisana zbyt banalnie, będzie cukierkowa i mocno podkolorowana. Na szczęście moje obawy nie spełniły się, a Dutka doskonale wyważył to uczucie i  świetnie poradził sobie z przedstawieniem czystych, ludzkich uczuć w tak nieludzkim miejscu, jakim był obóz koncentracyjny. Czerń i purpura ma w sobie wiele okrutnych, drastycznych scen i opisów. Wywleka na światło dzienne okropne wydarzenia z przeszłości i uświadamia, jak bestialski potrafi być człowiek dla człowieka. Czytając, czujemy obecny wśród postaci strach, napięcie i obawę o życie swoje i bliskich. 

   Od miesiąca próbuję sklecić kilka sensownych zdań na temat tej powieści i przyznam, że chyba pierwszy raz mam aż tak ogromny problem z wyrażeniem tego, co myślę. Wiele emocji związanych z tym tytułem nadal siedzi gdzieś głęboko we mnie i naprawdę ciężko ubrać mi to wszystko w słowa.  Tematyka obozowa nie jest mi obca, a mimo to książka mocno mną wstrząsnęła. To na pewno pozycja zasługująca na uwagę - historia, którą warto poznać. Dlatego szczerze i z czystym sumieniem ją polecam.

Tytuł: "Czerń i purpura"
Autor: Wojciech Dutka
Wydawnictwo: Albatros
Data premiery: 03.04.2019

Za możliwość przeczytania tego tytułu dziękuję Wydawnictwu Albatros.

kwietnia 26, 2019

Odbiorę ci wszystko - Ruth Lillegraven


Clara jest kobietą sukcesu, ambitną urzędniczką w Ministerstwie Sprawiedliwości. Jej mąż Haavard pracuje jako lekarz - pediatra, razem wychowują dwójkę uroczych synów. Pewnego dnia na oddział szpitala, w którym pracuje maż Clary, trafia pobity czteroletni chłopiec, a wkrótce potem umiera na skutek poniesionych obrażeń. Kilka godzin później jego ojciec zostaje zamordowany. Podejrzenia zostają skierowane w oczywistym kierunku, jednak nic nie jest tak proste jak mogłoby się wydawać. Kto jest katem, a kto ofiarą? I czy morderstwo można usprawiedliwić?

Pierwsza połowa powieści toczy się bardzo leniwie jak na thriller i zaryzykuję stwierdzenie, że jest po prostu nudna. Miałam problem z wczuciem się w fabułę i uważam, że zabrakło tu elementów ożywiających akcję. Styl, w jakim została napisana, jest dość surowy, choć nadal lekki i przyjemny w odbiorze. Gdyby nie to, mogłabym nie przebrnąć przez początek i porzucić czytanie przed poznaniem zakończenia. Na szczęście żmudny start nie zaważył na całej powieści i nastały wydarzenia, które znacznie ożywiły historię, pozwalając na głębsze wczucie się w treść. Wreszcie pojawiły się też emocje, których zabrakło na początku, a im bliżej zakończenia, tym bardziej zmieniały się moje odczucia co do tego tytułu.

Bohaterowie powieści są bardzo różnorodni i nieprzewidywalni, jednak wszyscy zgadzają się w jednym - kto krzywdzi dziecko, sam powinien zostać skrzywdzony. Autorka przedstawiła opowieść z perspektywy kilku bohaterów, przez narrację pierwszoosobową i uważam to za bardzo udany zabieg. Mając możliwość spojrzenia na świat z perspektywy wielu postaci, mamy szerszy pogląd na opisywane wydarzenia. Z jednej strony ułatwia to rozeznanie się w historii, z drugiej zaś komplikuje odkrycie prawdy. Na pewno jest to thriller mocno angażujący pod względem psychologicznym. Autorka położyła duży nacisk na wykreowanie sieci psychologicznej i zbudowanie złożonych postaci. Dobrze opisała skomplikowane relacje między bohaterami, a poruszając trudny temat przemocy domowej, zaangażowała w lekturę także naszą ludzką wrażliwość i empatię. Intryga została skonstruowana dość starannie, Lillegraven sprytnie zrzucała podejrzenia o popełnienie zbrodni z postaci na postać, przez co ciężko przewidzieć kto jest mordercą i jakie motywy nim kierują. Poruszony temat konfrontuje nas z trudnym i kontrowersyjnym pytaniem: czy można usprawiedliwić zamordowanie kata?

Uważam, że Odbiorę ci wszystko za ciekawy i poruszający thriller, głównie ze względu na przedstawioną tematykę. Ma niestety sporo niedociągnięć - nudny początek czy nieco apatycznych bohaterów. Zabrakło też stopniowego budowania napięcia i emocji temu towarzyszących, co uwielbiam i czego oczekuję sięgając po ten gatunek. To typowy średniak, którego lektury nie można odradzić, ale też nie sposób z czystym sumieniem polecić.

Tytuł: "Odbiorę ci wszystko"
Tytuł oryginalny: Alt er mitt
Autor: Ruth Lillegraven
Wydawnictwo: Wielka Litera
Data premiery: 24.04.2019

Za możliwość przeczytania tego tytułu dziękuję Wydawnictwu Wielka Litera.