stycznia 13, 2018

'Dziewczyna ze snów' - Michał Gałwa [przedpremierowo]


Tytuł: "Dziewczyna ze snów"
Autor: Michał Gałwa
Wydawnictwo: Novae Res
Premiera: 2018
Moja ocena: 6/10

   Już dawno żadna książka nie wzbudziła we mnie tak mieszanych uczuć. Przyznam szczerze, że troszkę zajęło mi uporanie się z tym tytułem, a pisząc to, mam na myśli głównie wstęp i początki rozwinięcia. Później, kiedy akcja w końcu nabrała tempa i fabuła zmierzała ku końcowi, nie tak łatwo było mi się od niej oderwać. I właśnie dlatego nie potrafię ani polecić ani odradzić Wam lektury tego tytułu, a więcej na ten temat postaram się rozwinąć dalej.

   Jake Hopkins to siedemnastoletni chłopak, który przeprowadza się do Iglastych Wzgórz - rodzinnego miasteczka swojego ojca Harolda, gdzie ten objął posadę szeryfa. Chłopak nie jest zadowolony z takiego obrotu spraw. Musiał zostawić za sobą szkołę, przyjaciół, dziewczynę i rozpocząć życie w zupełnie innym miejscu. Nowi znajomi nie darzą go sympatią z powodu ojca szeryfa. Dodatkowo, koszmary, które dręczyły go odkąd pamięta zaczęły się nasilać, a Jake dostrzega, że jego sny niebezpiecznie wpływają na otaczającą go rzeczywistość. Chłopak próbuje dowiedzieć się prawdy i szuka racjonalnego wyjaśnienia swoich "dolegliwości". Poszukiwania te sprawiają, że coraz bardziej zaciera się granica między jawą a snem, a Jake popada w autodestrukcyjny obłęd.

   Zacznę od plusów, do których niewątpliwie mogę zaliczyć styl autora - przypadł mi do gustu i  w połączeniu z moją ulubioną narracją pierwszoosobową przełożył się na bezproblemowe czytanie. Pomysł na książkę, osadzenie akcji w małym, sennym i klimatycznym miasteczku to także wielki atut - bardzo lubię taką otoczkę w książkach - nadaje głębi thrillerom i sieje ziarenko niepewności już na samym początku. Fabuła też ma swoje zalety - jest zawiła i nieprzewidywalna, co dodaje dodatkowej wyrazistości tej pozycji. Na uznanie zasługuje też wyczucie autora - świetnie połączył ze sobą rzeczywistość i sny. Były momenty, kiedy, podobnie jak główny bohater, gubiłam się między tymi dwoma płaszczyznami.
– Wczorajszej nocy podczas swoich marzeń sennych przeżyłeś coś, co określa się terminem rêve lucide.
– To jakaś choroba? – zapytałem z lekką trwogą w głosie.
– Nie, nie – zaśmiała się Oliwia. – To pojęcie pochodzi z języka francuskiego. Oznacza świadome śnienie. Jest to rzadka umiejętność. Zjawisko nie do końca uznawane za prawdziwe w świecie nauki. Ale każdy z nas kiedyś mógł przeżyć takie doznanie.
– Rzadka umiejętność?
– Wiele osób na świecie przeżywa czasem coś podobnego. Nagle w czasie snu odzyskują świadomość. Wiedzą, że śnią. Trwa to sekundy. I wtedy zazwyczaj mózg zaczyna proces wybudzania, aktywując ponownie wszystkie ośrodki. Ty jednak zdajesz się odruchowo przerywać ten proces, w wyniku czego możesz kontynuować świadomy sen.
   Niestety, "Dziewczyna ze snów" posiada też wiele aspektów, które do mnie nie przemawiają. Po pierwsze - na początku akcja przebiega zbyt wolno. Do ponad połowy książki nie dzieje się nic szczególnego - poznajemy głównie Jake'a - jego przeszłość, upodobania, relacje z ojcem i nową sytuację, w jakiej się znalazł. Kolejna kwestia to zbyt długie, szczegółowe opisy wyglądu bohaterów, czasem miałam wrażenie, że to tylko wypełniacze, które zamiast pomóc, pogarszały sprawę - zwalniały akcję i wybijały z rytmu. 

   Dobry thriller, według mnie, musi posiadać kilka określonych elementów: tajemniczość, niepewność, a przede wszystkim napięcie. Czytając powieści z tego gatunku chcę czuć, że coś się dzieje lub że coś ma się zaraz wydarzyć. Lubię czuć wiatr we włosach od rozkręcającej się fabuły i oddech niepewności na karku. Niestety, tutaj mi tego zabrakło. Książka nie wzbudziła we mnie zbyt wielkich emocji. Owszem, było kilka momentów, o których mogę powiedzieć, że mnie zaskoczyły, a i sama historia Jake'a jest bardzo tajemnicza. Jednak zabrakło mi efektu "wow", czegoś, co wbiłoby mnie w fotel czy chociaż pozwoliło odebrać "Dziewczynę ze snów" bardziej przychylnie. I tu niestety się zawiodłam - otrzymałam thriller nieco wyprany z emocji i najzwyczajniej w świecie - przeciętny.

   Nie odradzam, ale też nie polecam w stu procentach. Myślę jednak, że warto samemu się przekonać jak to jest z tym tytułem i jakie emocje wzbudzi. Wszak nie od dziś wiadomo, że gusta i oczekiwania są różne u każdego. Oczekujcie premiery i koniecznie dajcie znać czy intryguje Was ten tytuł. A zakupić będziecie mogli go w  księgarni Zaczytani.pl .

Za egzemplarz przedpremierowy serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Mogą Ci się spodobać

14 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że nie jestem przekonana do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Cię za Twoją pasję:) Sama czytam książki w bardzo wolnych momentach, które niestety nie zdarzają mi się tak często, ale zawsze kiedy widzę Twoje wpisy czuję ukłucie motywacji! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Po pierwsze nie przepadam za takimi klimatami, a po drugie, jeśli już mam czytać książkę z tego gatunku to z efektem „wow”! Po tę sięgać nie zamierzam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety ja ostatnio miałem pod koniec roku kilka książek, że akcja rozkręcała się od połowy, a ja czegoś takiego nie lubię bardzo. Ciężko jest to też później subiektywnie ocenić. Bo jaki sens tak naprawdę czytać książkę gdzie połowo to dno, a połowa jest fajna. Przeciętny Janusz biznesu powiedziałby, że w takim razie pół na pół. Albo Nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz... Cóż. Nie dla mnie takie książki, Chociaż powinienem sam wyrobić sobie opinię, ale przy natłoku recenzenckich egzemplarzy niestety odpada ;0
    Pozdrawiam
    https://bartoszczyta.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie do końca wiem, czy ta książka by mnie przekonała. Utwierdzasz mnie jednak w przekonaniu, że muszę więcej czytać ksiażek, niż recenzji. Naprawdę zaniedbałam to swoje czytanie.
    Piękny króliczek!

    OdpowiedzUsuń
  6. Może kiedyś po nią sięgnę, ale póki co odpuszczam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że książka nie wzbudza większych emocji. Nie wiem czy po nią sięgnę, może kiedyś. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba nie poświęcę jej czasu.

    OdpowiedzUsuń

  9. Opis baaardzo mnie zainteresował, historia zapowiada się niekonwencjonalnie. Teoretycznie nastolatkowie, o słabych relacjach z rodzicami, którzy zmuszeni byli do przeprowadzki to żadna nowość, ale to zatarcie granic pomiędzy snem a jawą, które powraca w nowym miejscu brzmi już ciekawie. Na pewno ta powolna akcja jest sporym problem, ale nam wrażenie że autorzy tego gatunku momentami lubują się w ślimaczeniu do połowy, styl autora natomiast zachęca... Chyba jednak dam się skusić ;)

    Ps. Ale masz uroczego Stworka na ramieniu, na zdjęciu profilowym, sama słodycz :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Od kiedy tylko zobaczyłam okładkę tej książki, od kiedy przeczytałam opis wiedziałam, że choć mary senne bardzo mnie ciekawią, to ta powieść nie jest dla mnie. Raczej zdania nie zmienię, a i czytając Twoją opinię poniekąd upewniłam się w swojej decyzji. ;)

    Pozdrawiam ciepło,
    Wilcza Dama

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie ma innego wyjścia jak samemu zweryfikować czy ta książka przypadnie mi do gustu czy wręcz przeciwnie...

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmmm... dość specyficzna książka. Mimo wszystko, jestem ciekawa tego tytułu i chciałabym się przekonać czy mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pierwszy raz się spotkałam z tą książką. Musiałam nawet zobaczyć jak wygląda okładka, bo nie kojarzyłam. Jednak wiem, że to nie jest książka dla mnie. Chociaż masz racje - warto samemu się przekonać. I nie chodzi tylko o "Dziewczynę ze snów", ale o każdą książkę. Mnie często się zdarzało, że książka, która miała same dobre opinie, dla mnie była... klapą.

    Pozdrawiam,
    books-hoolic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń